Maroko, praktyczne informacje w pigułce

Wróciłyśmy z tygodniowego urlopu, który wykorzystałyśmy na eksplorację Maroka. Kierunek w sumie wybrany bez głębszego namysłu. Tanie bilety, okienko w kalendarzu więc klik i gotowe. Wybrałyśmy opcję 7 dniową, jednak to zdecydowanie za mało, jeśli chcemy wjechać w góry Atlas, tak więc rekomendujemy optymalne10 dni. Możecie również polecieć z Krakowa bezpośrednio od razu do Marrakeszu.

Nasza trasa : Warszawa > Agadir > Essauira > Marrakesz > Ourika Valley >Marrakesz > Agadir > Warszawa.

Czas 7 dni.

P1180112

Maroko na własną rękę (13)

Lot, odprawa, taxi

Poleciałyśmy w sierpniu, Wizz’em, za ok. 1350 zł w dwie strony, dwa bilety z bagażem w dwie strony (choć można taniej) – obecnie w terminie grudniowym cena jednego biletu to ok 500 zł. Wylądowałyśmy w Agadirze, dość późno. Kontrola paszportowa to istny koszmar. Długa, niekończąca się kolejka i żmudne sprawdzanie paszportów. Radzimy naprawdę, dziarskim krokiem udać się w stronę wyjścia, a i tak  nie gwarantuje to szybkiego opuszczenia lotniskowego budynku. Przygotujcie się na minimum godzinę stania. Zabierzcie długopisy, trzeba uzupełnić karty pobytu. Warto też w Polsce od razu zrobić rezerwację noclegu i mieć adres przy sobie.

W Agadirze zostańcie tylko jeden dzień albo wcale! – to miasto to istne turystyczne arabskie Władysławowo! Sierpień w Maroku to czas urlopów, więc możecie sobie wyobrazić tłumy  i te wszystkie nadmorskie atrakcje. Centrum znajduje się około 20 km od lotniska. Taxi kosztuje 200 DH tj.ok 20 euro, mniej jest trudno wynegocjować (chyba że stoi ich kilka, choć to jedna polityka cenowa). Poza miasto m.in. na lotnisko mogą wyjeżdżać tylko dedykowane taxi, te małe które kręcą się mieście nie mają zezwolenia. Warto o tym pamiętać jadąc z powrotem na lotnisko. Rekomendujemy zamówienie jej przez gospodarza waszej ostatniej nocy. Na ulicy nie ma szans by ją złapać. Jeśli chcecie zaoszczędzić, można się z kimś połączyć, jednak uważajcie! Dwa adresy hotelu to również większa stawka czyli 300 DH, pomimo że hotele były oddalone od siebie tylko 100 metrów! Sprawdźcie odległości pomiędzy nimi już na lotnisku, jest WiFi, a długie oczekiwanie na wyjście z niego pozwoli wam na to. My poznałyśmy w samolocie jedną parkę i z nimi właśnie taki manewr zrobiłyśmy, jednak bez sprawdzenia odległości pomiędzy hotelami, a były tak blisko…W każdym razie jeden adres 200 DH, 2 adresy 300 DH.

Transport publiczny w Maroku

Podróżowanie autobusami w Maroku to czysta przyjemność. Tanie, punktualne, wygodne. Jadąc z Marrakeszu do Agadiru trafił nam się mega wypasiony autokar z rozkładanymi, szerokimi fotelami i ogromną przestrzenią. Cena tego kursu to koszt 65 PLN na osobę, ale naprawdę warto. Autobusy dalekobieżne mają zwykle jedną 20 minutową przerwę podczas swojej trasy. Zwykle zatrzymują się przy barach, w których również pasażerowie mogą się posilić, zamówić kawę.

P1180128

Maroko na własną rękę (34)

Maroko na własną rękę (19)

W Maroku działają dwie linie autokarowe należące tak naprawdę do jednej firmy. Jedna z nich nosi nazwę CTM druga SUPRATOUR. My korzystałyśmy z tej pierwszej. Dworce autobusowe obu linii są zawsze usytuowane obok siebie, jest to dużym plusem gdy okaże się że wybrana przez was linia nie ma już biletów. Bilety możecie kupić też online, choć my tego nie robiłyśmy. Warto przybyć wcześniej, nawet 2h przed planowym odjazdem i kupić bilet na miejscu. Jeśli przyjedziesz w ostatnim momencie, okazać się może że biletów na daną godzinę już nie ma i trzeba czekać na kolejny kurs. Jak już dotrzecie do punktu, warto od razu zakupić kolejne bilety.

W Agadirze, po wejściu do budynku dworca, w pierwszej chwili ma się wrażenie że kasa biletowa jest jeszcze zamknięta, ponieważ okienko rzeczywiście nie działa, ale trzeba udać się na dół, do drugiej hali gdzie znajduje się obsługa linii.

Dworzec autobusowy nosi nazwę Agadir CTM bus Station. Jadąc z centrum taxi, docieracie tam po kwadransie. Jak złapać tanie taxi? Wychodzicie na ulicę, machacie – mówicie nazwę i proponujecie 10 DH (odległość od centrum do dworca to tylko 5 km) Taxi nie brakuje, fale pomarańczowych Renault, Peugeot zalewają ulice. Uważajcie, taxi są bez klimatyzacji, brudne, a w powietrzu unosi się milion cząsteczek kurzu. Zalecane dłuższe spodnie i bluzka aby ograniczać styczność ciała z tym brudem. To może się okazać ważne dla osób które mają dość wrażliwą odporność na tego rodzaju minusy podróży.

Pogoda w sierpniu – Maroko

Dziwna była ta sierpniowa aura. Na wybrzeżu, przy Oceanie chłodniej, ale też bardzo mgliście, wilgotno i dopiero po południu wychodziło słońce. Poranki z temperaturą 17-20 stopni, dzień 26-28. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w głąb lądu, Marrakesz! tam był upał potworny, nawet 40 stopni w cieniu! Jak sobie radzić z upałem? Zakładasz mokrą koszulkę, chustę na głowę i kapelusz, i heja! 🙂

Maroko na własną rękę (40)

AGADIR

Okrutnie brzydki i nieciekawy, najlepiej od razu uciec z niego. Jeśli jednak zdecydujecie się zatrzymać w nim choć jedną noc, to koniecznie udajcie się na prawdziwy, lokalny fish market. Znajduje się niedaleko portu. Spacer do niego zajmuje około pół godziny, promenadą. Na miejscu znajdziecie około 50 małych ponumerowanych rybackich punktów, my zdecydowałyśmy się na 20-tkę. Ceny jak spojrzysz wszędzie takie same. Obsługa przynosi talerz z surowymi rybami, owocami morza i możesz wybrać na co masz ochotę, ale zapytaj od razu o cenę. Nasz talerz ryby i pół kalmara kosztował 100 DH (38 zł) Po wyborze, rybi towar jest od razu grillowany i za 10 minut gotowy. Ponieważ lubimy dobrze zjeść, a szczególnie na wszelakich wojażach kosztować i smakować lokalnych przysmaków, zatem kolejnym punktem kulinarnym będzie hala targowa tuż przy Souk (bazar) w Agadirze. Tym razem omińcie stoiska rybne, w których parują usmażone ryby i udajcie się do pysznego lokalnego marokańskiego stoiska o nazwie Chez Ahmed, w dodatku za grosze! Fasolka w sosie, wołowina rozpływająca się w ustach i chrupiąca pita – to wszystko warte grzechu, cena 50 DH (20 zł) za dwie porcje z colą! Po odwiedzeniu tych 2 miejsc, opuście czym prędzej to miasto! Ważna kwestia, wybierając nocleg w Agadir, warto jednak być jak najbliżej morza, odległości potrafią zakrzywiać rzeczywistość. Jednak jeśli nie chcecie przepłacać za obiadowe tradycyjne menu tj. Tagine, to zdecydowanie rekomendujemy oddalenie się od morza w głąb miasta  np. TUTAJ , obiad w tej knajpie to koszt 25 DH, w nadmorskiej części 40 a nawet 60 DH.

P1180124

Będąc w Agadirze, warto wybrać się na 2-3 h rundkę po okolicy w poszukiwaniu i obserwacji kóz akrobatek, które znajdziecie w okolicach drzew arganowych, a w zasadzie na nich! To trzeba zobaczyć, jest to niecodzienny widok i uczta dla oka aparatu. Nie mając do dyspozycji samochodu, umówiłyśmy się z naszym taksówkarzem który wiózł nas na lotnisko, aby zabrał nas w miejsca gdzie zobaczymy kozy w ich naturalnym środowisku. To kosztowało nas dodatkowe 200 DH. Uważamy jednak że ten wyskok nie powinien kosztować więcej niż 100 DH, oczywiście to zależy od ilości godzin które taxi wam poświęci, ale sama odległość od Agadiru w kierunku kóz to ok 20-25 km. Nie wolno zapominać o napiwkach za fotografowanie i przyglądanie się skaczącym po drzewach kozom 🙂 Jeśli będziecie mieć szczęście, spotkacie również wielbłądy!

Maroko na własną rękę (37)

Maroko na własną rękę (35)

ESSAOUIRA

Portowe miasto z niebieskimi łódkami, bardzo klimatyczne i przyjemne. Tuż przy porcie targ rybny, jednak ceny za morskie przysmaki bardzo wygórowane. W medinie jak i przy nadmorskiej promenadzie nie brak restauracyjek serwujących  nie tylko tagine (marokański bigos) ale i doskonałe dania rybne, z których portowe miasto słynie. Bez obawy można jeść wszystko, co gotowane, duszone, pieczone, smażone. Surówki z warzyw radzę jednak sobie odpuścić. Nigdy nie wiadomo, w jakiej wodzie kucharze płuczą sałatę czy pomidory.

Maroko na własną rękę (30)

Tagine to kolorowe misy z przykrywkami w kształcie stożków do przygotowywania potrawy o tej samej nazwie. Kto wybiera się do Maroka, musi obowiązkowo ją zjeść, bo to narodowa potrawa podawana w każdym regionie. Oczywiście każda gospodyni przygotowuje go inaczej.

Maroko na własną rękę (7)

Essaoura to stolica oleju arganowego, jeśli masz ochotę go przywieźć, kup go właśnie tam. Na ulicy roi się od robotnic wytłaczających marokańskie złoto. Za honor wzięłam sobie posiąść wiedzę o tym eliksirze młodości, a dokładniej zgłębić tajemnicę rodzajów oleju i ich oryginalności oraz pochodzenia. W Maroku są dwa rodzaje rodzaje oleju Arganowego, filtrowany i niefiltrowany.

Filtrowany, oczyszczony, odsączony, klarowny, praktycznie bezzapachowy i często ma tylko 30% zawartości arganu.

Olej niefiltrowany, 100%, jest intensywniejszy w zapachu, posiada osad na dnie butelki. Można spotkać oleje bardziej mętne i intensywne (to zazwyczaj małe przydomowe produkcje) i my taki znalazłyśmy i kupiłyśmy. Im bardziej śmierdzący tym wartościowy, cenniejszy, nie oczyszczony. Mówi się że olej arganowy śmierdzi kozą! Tak, to prawda, a wynika to z tego że to kozi przysmak. Włażą na drzewa i zjadają zielony miąższ który otacza skorupę, czasem zdarza się połknąć całość, wtedy wydalają go…i już wiadomo skąd ten zapach. To jest naturalna droga powstania zapachu koziego w oleju.

Maroko na własną rękę (32)

Kiedyś olej arganowy sprzedawany był w dowolnym stylu,  jak kto chciał, kiedy chciał i za ile chciał. Trzymano go w baniakach, przelewano i wywożono…do czasu…Rząd się zorientował że to skarb i dobro narodowe więc postanowił to skontrolować. Powstały fabryki, punkty państwowe gdzie autokary zwożą turystów na zakupy 🙂 Tam olej arganowy jest ometkowany, certyfikowany (tzw. Assosacion, Cooperacion)  z państwową marżą. Raz jedyny, podczas naszej eskapady weszłyśmy do takiej fabryki. Ceny kosmiczne, a w ciągu minuty  litr oleju staniał o 30%, przy cenie wyjściowej była zaporowa. Litr oleju w takim miejscu to koszt 500- 600 DH (200- 250 zł)

MARRAKESZ

Miasto gwarne, kolorowe, upalne i naturalne, z milionem cząsteczek kurzu i spalin w powietrzu! Całe życie kumuluje się wokół największego w kraju targu SOUK który oplata dziesiątki małych i krętych uliczek. Znajdziecie tam dosłownie wszystko. Uważajcie jednak na jeżdżące tymi uliczkami motory, motorowery, które nie zważają na nic i nikogo. To zdecydowanie słaby punkt tego miejsca. Wdychanie tych spalin przez pół dnia poda zadaszonym targowiskiem nie należy do przyjemności. Dlatego jak najszybciej trzeba dotrzeć na główny plac, co nie jest takie proste i na pewno nie raz zgubicie drogę. Polecamy oczywiście niezawodną MAPSme.

Maroko na własną rękę (5) Maroko na własną rękę (9)

GÓRY ATLAS (Ourika Valley)

Najlepiej wynająć auto i poświęcić 3-4 dni na objechanie gór. Jeśli jednak tak jak my nie macie tego czasu, warto chociaż na jeden dzień udać się na przedmieścia gór, do Ourika Valley. Koniecznie rano, około godziny 8, udajcie się w kierunku głównego placu, tam niedaleko jedną z uliczek dotrzecie do dużego postoju taxi, ale pytajcie o TAXI Ourika! Ponieważ miejskie nie opuszczają miasta. Najlepiej jeśli jesteście w kilka osób, lub na miejscu znajdziecie chętnych. Wyprawa do doliny to jedna droga główna, warto się zatrzymywać w małych wioskach. Na końcu doliny jest opcja podejścia do wodospadów. Spacer trwa godzinę. Kierowca proponuje przewodnika za dodatkową kasę, choć można samemu tam dojść. My nie korzystałyśmy z żadnej z opcji. Ourika Valley, to przedsmak gór Atlasu. Minusem tej trasy jest powrót tą samą drogą. Zdecydowanie warto pojechać głębiej na kilka dni, więc rekomendujemy wypożyczenie auta. Trasa w górach nie jest zbyt trudna. My kiedyś tam wrócimy, na pewno.

Przydatne informacje

Fotografowanie

W Maroku to bardzo trudny temat, bardzo tego nie lubią, zasłaniają się. Tak więc jeśli nastawiasz się na to, zabierz wężyk spustowy! Jeśli nawet chcesz zrobić zdjęcie osiołkowi na placu, od razu pojawia się jego właściciel i wyciąga rękę po kasę. To samo na placu w Marrakeszu, węże, małpki – za robienie zdjęć kasa! Dlatego naszykujcie drobne (5 DH) i jeśli jest ich dwóch to każdemu trzeba zapłacić.

Maroko na własną rękę (1)

Noclegi

Zarezerwuj na booking.com, ceny są bardzo przystępne, choć w Agadirze było dość drogo, jednak myślę że to z powodu marokańskich wakacji i ceny poszybowały mocno w górę.

Napoje

Nie kupuj soków z pomarańczy na głównym placu w Marrakeszu, są podawane z lodem (łatwo można się zatruć) a jeśli pijesz na ulicy, weź swój kubek, oni podadzą ci go w wielorazowej szklance z której pije masa ludzi.

Waluta

Dirham marokański. Kup ją w Polsce, rozmień na małe nominały, nie pokazuj ilości gotówki.

Targuj się

Zaproponuj własną cenę, jeśli się nie zgodzi, odejdź – dogoni Cię za kilka minut 🙂 Na ulicy ceny są bardzo przystępne, zupa z ciecierzycy koszt 2 zł, jajecznica rano 5 zł, kawa 1 zł.

Bezpieczeństwo

Przez cały czas czułyśmy się komfortowo, choć oczywiście zaczepianie na ulicy, zapraszanie do sklepów to norma, towarzyszenie po drodze. Uważaj gdy pytasz o drogę, kierunek – często chcą za to pieniądze.

Plaże w Maroku

W Agadirze szeroka, publiczna. Hotelowe strefy wzdłuż całego wybrzeża, ale nie przy morzu, tylko nieco wyżej odgrodzone sznurami. Tak więc współczuję odpoczywającym, którzy przed oczami mają widok na lokalną społeczność, namioty i arabskie płachty plażowe. Słaba opcja. Polecamy udanie się w kierunku ostatniego hotelu na plaży i tam w spokoju można się rozkoszować odpoczynkiem. Część hoteli jest strzeżona od strona plaży więc nikt spoza gości tam nie wejdzie. Plaża w Essaouira duża i szeroka, ale z ogromnymi odpływamy.

Plac w Marrakeszu

Głośny, kolorowy i zdecydowanie obowiązkowy. Węże, małpki, stragany i jedzenie! Ale trzeba wiedzieć gdzie zjeść. Naganiaczy nie brakuje, nie dajcie się zwieść. My, drugiego dnia wieczorem trafiłyśmy na genialne stoisko z owocami morza. Kilka stolików, trzeba czekać na miejsce. Wszystko robione na miejscu. Szybko, tanio i smacznie! Szukajcie stanowiska nr. 14!