Gdzie jedziemy
Ach, i znowu to lubelskie pokazuje że jest fajne, aż szkoda nie pojechać. Do tego wystroiło się jak na wybieg, dosłownie! w niebiańskiej odsłonie - nic tylko brać... by choć raz... jeden jedyny tego doświadczyć i celebrować po swojemu. To właśnie tutaj, z pozycji łóżka poczujesz bliskość przyrody, usłyszysz ptaków śpiew i kołysanie liści drzew.
Glamping Stacja Zieleniec to niebanalne miejsce i wyjątkowy klimat, na wyłączność - tylko dla nas. Czysty, świeżutki i pachnący glamp (działa dopiero od czerwca 2023) więc rozprawiczamy kolejne miejsce na mapie Lubelszczyzny! Cieszę się że nie jest to totalne zadupie, bo dzięki interesującemu otoczeniu możemy więcej.
Ale tu można zakochać się w niebie i prawie dotknąć gwiazd, obserwując je przez duży teleskop, który będziesz miała pod ręką. Gospodarze pokażą co i jak i liczę na nocne z gwiazdami spotkania. Weź kąpiel w japońskiej bani pod chmurką, lub rozgrzej swe ciało w fińskiej saunie. Na zamówienie dostępna jest cała gama masaży ale bez nacisku, bo przecież nas będzie masował rower 🙂 UWAGA : masująca jest jedna, wiec trzeba będzie umawiać się rotacyjnie w razie co.
Upieczemy ziemniaki w ognisku, powiesimy kiełbaskę na kiju, świeże szparagi wrzucimy na grill (tylko turnus majowy), okrasimy masłem i czosnkiem, na koniec kilka ziaren soli himalajskiej. Do tego koncertu zagra nam pyszne polskie wino, bo przecież lubelszczyna nie tylko Wisłą płynie, a winem...! i to takim że szczena opada 🙂
To miejsce ma w sobie wszystko co niezbędne. Jest zatopione w naturze, skomponowane ze smakiem i luksusem, otoczone lasami i wąwozami, ale też ciekawymi miejscami które pojawią się na naszej drodze. Położone w uzdrowiskowym i urokliwym Nałęczowie, miasteczka z tradycjami artystycznymi i oryginalną willową zabudową.Warto wspomnieć, że miasto wpisano do rejestru zabytków województwa lubelskiego.
Gdzie śpimy
Glamping Stacja Zieleniec. Rozgośćcie się w luksusowych i przestronnych namiotach w kształcie kopuł, w których w komfortowych warunkach zaznacie przygodowego glampingu. Połączono nowoczesność i wygodę z rustykalnym klimatem i słowiańskim pochodzeniem. Kopuły mają nazwy trzech słowiańskich bóstw - Welesa, Jutrzenki i Dziewanny. Każdy glamping będzie osobną galerią, w której znajdziecie prace artystów.
Zażywając relaksu w kopule, dzięki panoramicznemu oknu będziecie mogły podglądać piękno przyrody, podziwiać wschody i zachody słońca, a także gwiazdy. Kiedy noc jest bezchmurna, cudownie widać drogę mleczną, gwiazdozbiory i nawet planetę Wenus, a to wszystko dzięki ciemnemu niebu w naszej przestrzeni. W sadzie znajdziecie owoce, a za płotem słoneczniki (robię fajne zdjecia z nimi 🙂
Mamy do dyspozycji 3 kopuły glampingowe.
- Glamping WELES przeznaczony dla 2 kobiet - całoroczny i ogrzewany.
Wyposażenie WELES. Łazienka z toaletą, prysznicem i suszarką do włosów. Aneks kuchenny w pełni wyposażony, płyta indukcyjna, lodówka, czajnik elektryczny, ekspres przelewowy do kawy. Stolik kawowy z fotelem i pufą, stół trzyosobowy z krzesłami. Dwa łóżka pojedyncze.
- Glamping JUTRZENKA przeznaczony dla 4 kobiet - całoroczny i ogrzewany.
Wyposażenie JUTRZENKI. Łazienka z toaletą, prysznicem i suszarką do włosów. Aneks kuchenny w pełni wyposażony, płyta indukcyjna, czajnik elektryczny, ekspres przelewowy do kawy, lodówka. Stolik kawowy z fotelem i pufą, stół czteroosobowy z krzesłami. Łóżko duże (160×200) dwuosobowe na dole (dwa komplety pościeli) i dwa oddzielne łóżka na antresoli.
- Glamping DZIEWANNA przeznaczony dla 4 kobiet + dostawka (dla organizatorki)
Wyposażenie DZIEWANNY. Łazienka z toaletą, prysznicem i suszarką do włosów. Aneks kuchenny w pełni wyposażony, płyta indukcyjna, czajnik elektryczny, ekspres przelewowy do kawy, lodówka. Stolik kawowy z fotelem i pufą, stół czteroosobowy z krzesłami. Łóżko duże dwuosobowe na dole (160×200) i dwa komplety pościeli. Dwa oddzielne miejsca do spania na antresoli.
Co jemy?
Jeśli nie wiecie, to powiem. W Krainie Lessowych Wąwozów czekają nas wspaniałe doznania kulinarne. Tutejsza kuchnia bowiem, jest zaliczana do najsmaczniejszych w kraju. Oparta na tradycyjnych przepisach, oferuje proste potrawy z lokalnych produktów. Zbierane z okolicznych pól, sadów, ogrodów i lasów. Popularne są pierogi - gotowane i pieczone, nadziewane kaszą i serem, ale także kapustą i grzybami, ziemniakami, mięsem, soczewicą, a w sezonie owocami. Warto wspomnieć że rejon ma własną mąką z której wyrabiane są wszelakiej maści kluchy i ponoć bardzo smaczne, bo dobra mąka to podstawa.
W pobliskiej restauracji, w Wąwolnicy, znajdziemy również dania, które mają certyfikat produktu regionalnego. Knajpa przetestowana i to był SZTOS KULINARNY. Z racji tego, że wieś niegdyś słynęła z czystych wód, w których wylegiwały się raki, daniem flagowym jest zupa rakowa. Poza nią można skosztować kultowej lemieszki z kubkiem kefiru, czy pierogów z bobu z omastą z boczku i cebuli lub pierogi z karpia w sosie borowikowym. To prawdziwa uczta dla podniebienia. Menu z tej kultowej knajpki możesz podejrzeć TUTAJ
Śniadania. Zawsze stawiam na dobre jedzenie. Razem z gospodarzami dobracowałam wyjątkowe menu, które otrzymacie o poranku (około. 07.30) w dedykowanych koszach śniadaniowych.
Obiady. Posilamy się w trasie, podczas wycieczek rowerowych, w opcji : każdy płaci za siebie i zamawia to, na co ma ochotę. Jemy w karczmach, małej lokalnej gastronomii, restauracjach, mniej wiecej w połowie naszej drogi.
Kolacje. Formuła glampingu jest specyficzna i panuje tu luźna atmosfera dowolności i decyzji, co się je i kiedy się je. W kopułach są dostępne lodówki, które możecie zaopatrzyć według gustu i preferencji, lub zupełnie na spontanie, co w duszy zagra na miejscu. Zwykle robimy ognisko lu grilla i integrujemy z pysznym winem.
W czwartek wieczorem Superfemka zaprasza na ognisko integracyjne z kiełbaskami, bułeczką i ogóreczkiem kiszonym, zakrapiane wytrawnym białym winem.
Pozostałe dwa wieczory możemy zaprogramować na miejscu, w zależności od chęci i głodu. Istnieje opcja zamówienie pizzy z dowozem, albo też wypuszczenia się gdzieś w miasto, na kolację. W okolicy jest kilka ciekawych adresów, a dla koneserek smaku, nawet takie które w rankingu światowym zajęło któreś tam miejsce..W każdym razie, na pewno sobie poradzimy i coś fajnego wykoncypujemy.
Co robimy na miejscu i styl wycieczki
Lubelszczyzna to szeroko otwarte drogi, które uwielbiamy. Leśnostrady asfaltowe, wąwozy, lokalne dróżki leśne i boczne nitki gdzieś między polami i masztami z chmielem. Tym razem nie jogujemy.
Oddajemy się pasji jazdy na rowerze, ale nie tylko. Kulinarne przyjemności to równie ważny aspekt w naszej agendzie, tym bardziej w tym rejonie. Nie może nas zabraknąć w unikalnej winnicy, którą wyniuchałam rok temu, a uwierzcie mi, googlałam długo i wnikliwie - zresztą zerknijcie do nich - sama strona już pokazuje kto zacz, po drugej stronie KLIKNIJ
Winnica jest na uboczy, bez skazy komercji, bez pośpiechu, na luzie, z otoczeniem skomponowanycm ze smakiem i do tego z fajnymi gospodarzami. W tym roku pojawiło się aż 7 nowych szczepów, a zbiory były naprawdę owocne. Wino mają przepyszne, dopracowane w każdym calu, począwszy od etykiety poprzez smak. Dziewczyny pełne kartony zabierają na chatę, takie pyszne.
Chillujemy z przyrodą, resetujemy się, integrujemy i glampingujemy, bo warto mieć chwilę oddechu w miejscu, które jest do tego stworzone.
Rowerowe rundki będą się koncentrować mocno lokalnie. Łąki, Nałęczów, Wąwolnica, Wojciechów, Poniatowa to promienie naszego zasięgu rowerowego. Pomimo bliskiego sąsiedztwa Kazimierza Dolnego, tym razem odpuszczamy te rejony i skupiemy się na tej części Lubelszczyzny. Dystanse będą oscylować w granicach 35-44-55 km dziennie. Rejon nie jest wymagający, ale kilka podjazdów się znajdzie, trochę terenu, trochę lasu - w końcu to wyżyna lubelska poprzecinana wąwozami. Na tę wycieczkę rowerową, zabieracie jak zwykle własny rower, najlepiej krossowy, trekkingowy, gravel.
Rower Agenda żywa
CZWARTEK. Zapraszam na GLAMPING już od godziny 12.00, by jeszcze skorzystać z dnia i ruszyć na małą rundkę i obiad. Lokujemy się zatem w naszych kosmicznych kopułach i robimy turnee po okolicy i uzdrowiskowym Nałęczowie, który jest znany z pięknej zabudowy, wyśmienitej gorącej czekolady. Dzień kończymy obiadem w najlepszej knajpie w okolicy, w Wąwolnicy Rozannie. Wieczorem ognisko z kiełbaskami. Będzie czas na pogaduchy, integrację i wino.
**PIĄTEK.**Dzień zaczynamy pysznym śniadaniem (07:30) odpoczywamy i ruszamy w trasę około 9.30. W ciągu dnia łapiemy gdzieś obiadowe jadło. Tego dnia odwiedzamy jedną z moich ulubionych winnic, gdzie będziecie miały okazję poznać tajniki uprawy winorośli, posłuchać historii o pasji, poznać winiarzy i degustować pyszne lokalne wino, z najlepszymi serami. Winnicę wyniuchałam rok temu i wszystko TAM to sztos KLIKNIJ
Winnica jest na uboczu, bez skazy komercji, bez patrzenia na zegarek, na luzie, w toskańskim otoczeniu, które wprawia w zachwyt. Tu wino smakuje wyśmienicie. W tym roku pojawiło się aż 7 nowych szczepów, a zbiory były naprawdę owocne. Wino mają przepyszne, dopracowane w każdym calu, począwszy od etykiety, poprzez smak nieba w gębie - który dziewczyny w kartonach potem zabierają do domów.
**SOBOTA.**Dzień zaczynamy śniadaniem i dalej ruszamy na podbój lubelskich szlaków. Obiad w trasie. Wieczorem relax i oglądanie gwiazd, kolejne ognisko. W maju odwiedzamy plantację szparagw.W czerwcu będziemy zajadać się truskawkami, a we wrześniu polować na maliny i czereśnie.
NIEDZIELA. Pyszne śniadanie i ostatnie chwile chilloutu z kawusią na leżaczku, uściski, emocje, wymiana telefonów i wracamy do domu około południa.
Co jeszcze można zrobić? Lokalizacja Glampa jest wręcz wymarzona dla fanek SPA oraz zabiegów na ciało. Za płotem mamy cudnowną panią do masażu i możecie zamówić sobie wcześniej relaksacyjny seans. Dalej w Nałęczowie (ok 2 km) znajduje się basen z białą glinką SPA z białą glinką.
Jeśli na glampa dotrzecie z daleka, to rekomenduję Wam zabranie lodówki turystycznej na szparagi, sery kozie, mleczną dolinę, a na koniec nałęczowską śliwkę (oczywiście jeśli będziecie chciały) aaa zapomniałabym... truskawki...to zagłębie tego owocu i akurat będziemy w środku sezonu. Podam adresy i każda z Was może w niedzielę odwiedzić te miejsca i zaopatrzyć się na wynos.
Organizacyjnie i Logistycznie
Dojazd do Glampingu pozostaje we własnym zakresie. Spotykamy się na miejscu o godzinie 12.00. Istnieje możliwość dojazdu PKP do Nałęczowa i stąd rowerem do campa tylko 3km! także pełny luksus dla pociągowych wędrowniczek. Ahoj przygodo!
